Tenurol ← Tenurol

„Wspiera naczynia krwionośne” — co wolno napisać na suplemencie, a co nie

Stan na: wrzesień 2026

Reklamy suplementów „na krążenie” brzmią zwykle bardzo podobnie: oczyszczają naczynia, normalizują ciśnienie, obniżają cholesterol, zapobiegają miażdżycy. Problem w tym, że żadnego z tych zdań nie wolno w Unii umieścić na suplemencie diety — i nie jest to kwestia interpretacji ani ostrożności prawnika. To jest zamknięta lista, którą można sprawdzić samodzielnie w kilka minut.

Skąd bierze się lista dozwolonych zdań

Rozporządzenie 1924/2006 wprowadziło zasadę odwrotną do intuicji: dozwolone jest tylko to, co zostało wyraźnie dopuszczone. Producent nie może użyć oświadczenia zdrowotnego dlatego, że brzmi ono ostrożnie albo że ma na nie badanie. Musi ono figurować w unijnym wykazie ustanowionym rozporządzeniem 432/2012, i to w brzmieniu, które nie zmienia znaczenia zatwierdzonego zapisu.

Druga zasada jest jeszcze ostrzejsza: żywności nie wolno przypisywać właściwości zapobiegania chorobom ani ich leczenia. „Zapobiega miażdżycy” i „obniża ciśnienie” przekraczają tę granicę niezależnie od tego, co pokazuje badanie — bo nadciśnienie i miażdżyca to choroby, a suplement nie jest lekiem.

Co realnie wolno powiedzieć o naczyniach

W kategorii, która nas tu interesuje, wykaz jest zaskakująco krótki. Najbliżej tematu stoją:

Zwróć uwagę, czego na tej liście nie ma: elastyczności naczyń, oczyszczania, mikrokrążenia, ciśnienia. Jeśli widzisz te słowa na opakowaniu albo na stronie sprzedażowej, patrzysz na zdanie, którego użyć nie było wolno.

Dlaczego wyciągi roślinne nie mają żadnego oświadczenia

Przy wnioskach dotyczących roślin proces utknął. Kilka tysięcy zgłoszeń botanicznych pozostaje formalnie „w zawieszeniu” — nie zostały ani zatwierdzone, ani ostatecznie odrzucone. W praktyce oznacza to jedno: przy liściu oliwki, gurmarze, resweratrolu czy L‑argininie nie ma żadnego zdania, które wolno napisać jako obietnicę. Można napisać, czym roślina jest, skąd pochodzi i jak była tradycyjnie używana. Nic ponad to.

To nie znaczy, że badań nie ma. Znaczy, że nie przeszły oceny, która daje prawo do zdania na opakowaniu — a różnica między „są badania” a „wolno to napisać” jest właśnie tą różnicą, którą reklama najczęściej zaciera.

Jak sprawdzić dowolne hasło w minutę

Komisja Europejska prowadzi publiczny rejestr oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych (EU Register on nutrition and health claims). Wpisujesz nazwę składnika, dostajesz listę zapisów z ich statusem: dopuszczone, odrzucone albo w zawieszeniu. Jeśli hasła z reklamy nie ma w kolumnie „dopuszczone” — to nie jest kwestia sformułowania, tylko braku podstawy.

Praktyczny test. Weź dowolne zdanie z reklamy suplementu i zadaj mu jedno pytanie: czy dotyczy choroby? Jeśli pada nazwa choroby albo jej objawu (nadciśnienie, miażdżyca, cukrzyca, żylaki), zdanie jest niedozwolone bez dalszego sprawdzania. Jeśli nie — sprawdź składnik w rejestrze.

Co z tego wynika dla kupującego

Nie to, że każdy suplement na krążenie jest oszustwem. To, że opis, który obiecuje więcej, niż wolno obiecać, nie mówi ci nic o produkcie — mówi coś o sprzedawcy. Strona, która zamiast tego pokazuje skład, ilości i granice tego, co wiadomo, daje ci realną podstawę do decyzji, nawet jeśli brzmi mniej efektownie.

I ostatnia rzecz, o której warto pamiętać: nawet dopuszczone oświadczenie ma warunek. Wolno go użyć tylko wtedy, gdy porcja dostarcza co najmniej 15% dziennej wartości referencyjnej danego składnika. Produkt, który nie podaje dawek w miligramach, nie pozwala tego sprawdzić — i to też jest informacja.